czwartek, 6 listopada 2014
Żyrandol pokojowy
Siedzę z żoną przy stole i ja piję herbatę, a żona kawę do kawy i herbaty na stole , na talerzyku są kruche ciasteczka i czekoladowe cukierki tak sobie siedzimy i rozmawiamy o różnych sprawach. Nagle w przedpokoju rozlega się dzwonek chyba ktoś nas odwiedził mówię do żony, chyba tak odpowiada żona. Dochodzę do drzwi, przekręcam klucz otwieram, a tu kolega. Mogę wejść, mówi kolega, ja odpowiadam, jak najbardziej rozbieraj się i siadaj mówię do niego. Kawę czy herbatę, kawę odpowiada kolega i i tak towarzysko rozmawiamy sobie. Mam do ciebie interes mówię do kolegi, jaki odpowiada. Chciałbym umyć i wyczyścić żyrandol, ale niema mi kto go zdjąć, niema sprawy odpowiada kolega. Przynieś drabinę to go zdejmę, wszedł na drabinę, odkręcił żyrandol, odkręcił klosze, odkręcił przewody z kostki od prądu i zdjął z haka na którym wisiał żyrandol. Następnie postawił go na ścierce no kolego mówi do mnie to czyścisz żarówki i klosze, a ja zabieram się za resztę. Przynieś mi wodę z płynem i pastę do polerowania części miedzianych, ja umyję klosze w wodzie z płynem klosze i odstawię do wysuszenia, żarówki przetarłem na sucho, kolega wziął się za resztę żyrandola. Dokładnie umył i wypolerował pastą miedziane części, żyrandol był jak nowy. Następnie wszedł na drabinę, powiesił żyrandol, podłączył do przewodów, założył klosze i poprzykręcał żarówki. Jeszcze chwilę z nami posiedział i gdy wychodził z domu serdecznie mu podziękowałem. Sam bym to zrobił, ale więcej by mi to zabrało czasu.