Kochani, pewnie wielu z Was, tak jak ja, na początku listopada wybrała się na groby bliskich. Staram się ich odwiedzać przynajmniej raz w roku. Niestety tak się składa, że groby te znajdują się dość daleko od mojego domu. Oznacza to, że każde takie odwiedziny to większa wyprawa. Staram się, więc do niej należycie przygotować.
W okresie jesiennym podstawą takich przygotowań jest sezonowa wymiana opon. A jak wymiana opon, to oczywiście porządki w miejscu ich składowania, czyli w garażu.
Pewnie wszyscy użytkownicy „czterech kółek”, posiadający garaż, co roku przeżywają to, co ja, czyli próbę wydobycia opon z najciemniejszego, najdalszego jego konta. Oczywiście, każdorazowo kończy się to wystawieniem wszystkich zagradzających dostęp do opon „gratów” przed garaż. No i w tym momencie do akcji wkracza moja porządkowa natura, która nie pozwala mi przejść nad najmniejszym zabrudzeniem bez choćby minimalnej reakcji.
No i się zaczyna. W pierwszej kolejności wystawiam resztę zgromadzonych rzeczy. Następnie przy pomocy miotły na długim kiju omiatam sufit, elementy oświetlenia, rury itd. Z pajęczyn. Swoją drogą, to niesamowite, ile tego się tam gromadzi. Następny etap to mycie wnętrz szafek, których mam kilka w garażu oraz wytarcie kurzy ze wszystkich powierzchni. Używam do tego ciepłej wody z płynem, którą wymieniam kilkakrotnie podczas sprzątania. Ostatni krok to zamiatanie i mycie podłogi w garażu.
Do tak wyprzątniętego pomieszczenia napo wrót wnoszę wszystkie, w przeważającej mierze zbędne, aczkolwiek oczywiście jeszcze mogące się kiedyś przydać, rupieci i w poczuciu dobrze wykonanej pracy, idę się szykować do czekającej mnie drogi.