środa, 26 listopada 2014

O sprzątaniu w środku tygodnia.

Dziś poszłam do mojej sąsiadki pani Jadzi. Jest to starsza osoba. Pomyślałam, że może trzeba jej zrobić zakupy lub po prostu z nią posiedzieć. Gdy otworzyła drzwi i weszłam do jej mieszkania zauważyłam, że miała zamiar zacząć, albo skończyła właśnie odkurzanie. Gdy o to zapytałam powiedziała, że rzeczywiście miała brać się za małe porządki, bo w weekend przyjedzie do niej rodzina z zagranicy, więc mieszkanie musi jakoś wyglądać. Stwierdziłam, że jeśli chce, to mogę jej pomóc w sprzątaniu. Chętnie się zgodziła, ale pod warunkiem, że najpierw wypiję z nią kawkę przy dobrym cieście, które właśnie wyjęła z piekarnika. Na to z kolei ja też chętnie przystałam i po małej kawce i krótkiej pogawędce wzięłyśmy się do pracy. Mnie przypadło w udziale wytarcie kurzy z mebli, półek, grzejników, parapetów. Pani Jadzia w tym czasie wzięła się za mycie umywalki, wanny, mycie toalety, mycie luster i powierzchni szklanych, mycie pralki z zewnątrz. Następnie przeszłyśmy do kuchni, gdzie zabrałyśmy się za mycie blatu stołu, lad kuchennych, umycie zewnętrznej powierzchni lodówki, kuchenki mikrofalowej, piekarnika, a także umycie zlewozmywaka. Na zakończenie odkurzanie, mycie podłóg i mieszkanie doprowadzone zostało do porządku. Pani Jadzia bardzo się cieszyła, że jej pomogłam, bo wiadomo, że ona ma już mniej siły. A przyjmować gości do nieposprzątanego mieszkania to nie w jej stylu i nawet tak nie wypada. Przyznałam jej rację. Sąsiadka powiedziała, żebym jeszcze chwilę posiedziała i odpoczęła po sprzątaniu, a ona przygotuje pyszną herbatkę. Po jej wypiciu pożegnałam się i wróciłam do domu, ale obiecałam pani Jadzi, że niedługo znowu ją odwiedzę.