W ubiegłym tygodniu
pojechałam w odwiedziny do mojej babci. Babcia jest na
tyle słaba, że z niektórymi czynnościami sobie nie radzi.
Poprosiła mnie abym posprzątała jej balkon, gdyż niedługo zima,
a tam jeszcze nic nie zrobione. Więc zabrałam się do pracy.
Najpierw pościągałam pranie, które już wyschło i zwinęłam
linki, ponieważ
przeszkadzały mi w sprzątaniu, następnie zdjęłam doniczki z
uschniętymi kwiatami. Następnie wyrzuciłam
je do worka na śmieci. Doniczki umyłam
wodą z płynem i wytarłam na sucho. Umyłam również stolik i
krzesła i powycierałam na sucho, po czym je poskładałam, aby się
nie zniszczyły stojąc przez zimę na balkonie i w
wraz z doniczkami wyniosłam do piwnicy. Następnie wzięłam
szczotkę i szufelkę i zamiotłam podłogę. Potem
nalałam wody z płynem do miski i ścierką umyłam parapet na
zewnątrz i balustradę, a później zabrałam się za mycie posadzki
z kafelek. W tym czasie, kiedy podłoga schła poszłam wyrzucić
worek do śmietnika, nastepnie wytrzepałam i oczyściłam
wycieraczkę, po czym położyłam ją na balkonie. Zajęło mi to
wszystko trochę czasu, bo balkon jest duży. Ale najważniejsze, że
babcia była zadowolona. Po
sprzątnięciu balkonu babcia poprosiła mnie abym umyła lampy i
elementy oświetlenia ponieważ babci jest ciężko sprzątac wysoko
bo ma kłopoty z utrzymaniem równowagi i boi się żeby nie spadła
i się nie połamała. Chciałam
jeszcze wytrzepać dywany ale babcia powiedziała że to męskie
zajęcie. Dziadek jak żył to on zawsze trzepał dywany a teraz twój
tata przyjedzie w wolną sobotę i mi to zrobi.
Babcia w tym czasie usmażyła pyszne placuszki z jabłkiem i
mnie nimi poczęstowała