Wszyscy chyba zgodzą
się ze mną że najbardziej kurze osadzają się na
meblach,półkach,grzejnikach i parapetach.Weszłam dziś do pokoju
zobaczyłam biały nalot z kurzu na meblach i półkach a że mam
ciemne meble doskonale było go widać.
Od razu w ruch poszła ścierka i płyn do
kurzy,dokładnie powycierałam kurz z mebli i półek.
Zajęło mi to trochę czasu gdyż musiałam pozdejmować
wszystkie zdjęcia,obrazki i figurki porcelanoowe.Uzbierało się
tego trochę,zdjęcia rodzinne, pamiątki z wycieczek.
Kiedy wytarłam już kurze z półek i
mebli wzięłam się za wycieranie kurzy z grzejników
Wzięłam odkurzacz z wąską
szczotką i odkurzyłam koty i pajęczynę między żeberkami.
Po czym przetarłam grzejnik wilgotną ściereczką z
płynem,aby usunąć osadzony na nim brud ikurz. Kiedy został
mi do sprzątnięcia tylko parapet do drzwi zadzwoniła koleżanka i
spytała czy może wejść na kawę. Zaprosiłam ją tylko mówię ze
został mi do wytarcia jeszcze parapet.
Koleżanka mówi ,że zrobi kawę a ja żebym wytarła kurze z
parapetu.
Zaraz poszłam do pokoju i zabrałam się za wycieranie kurzy z
parapetu.
Zestawiłam kwiatki z okna wzięłam specjalny płyn do parapetu z
konglomeratu ponieważ taki mam parapet i żadnym innym płynem nie
mogę go myć i wytarłam kurz.
Trochę się na nim nazbierało uschnięte liście z
kwiatów trochę ziemi z doniczek. Znalazły
się nawet ślady zabłoconych łap psich. Nawet nie wiem kiedy tam
wleciał. Parapet już czysty teraz
kolej na doniczki i podstawki . Zaczęłam od podstawek umyłam w
wodzie z płynem potem wytarłam je na sucho żeby nie zostały ślady
na parapecie. Na koniec zostało przetrzeć wilgotną ściereczką
doniczki i postawić je na podstawkach.
Wreszcie wszystko zrobione można iść
na kawę i pogadać z dawno nie widzianą koleżanką