Pewna starsza pani poszukiwała pracy. Chciała sobie trochę dorobić, by pomóc swojej córce, która miała małe dzieci. Nie była wybredna, jeśli chodzi o poszukiwania, ale najbardziej interesowała ją praca w biurze jako sprzątaczka, bo wtedy, jak opowiadała, była w swoim żywiole. Po jakimś czasie dowiedziała się, że w jednym z biur poszukiwana jest sprzątaczka. Udała się jak najszybciej w to miejsce, by jak to sama stwierdziła nikt jej sprzed nosa nie gwizdnął roboty. Od razu skierowano ją do gabinetu szefa na rozmowę. Gdy szef ją zobaczył trochę się zdziwił, bo kobieta miała już około 50 lat. Zapytał ją, czy sobie poradzi, bo nie jest to lekka praca, a w zakres jej obowiązków będzie wchodzić: wytarcie kurzy ze wszystkich powierzchni, mebli, parapetów, sprzętów, odkurzanie podłóg, wykładzin, dywanów, mycie podłóg, mycie umywalki, dezynfekcja toalety, opróżnienie kosza na śmieci, uzupełnienie papieru toaletowego i mydła w płynie. Usłyszawszy tę całą listę obowiązków pani stwierdziła, że to, że jest już osobą po pięćdziesiątce nie znaczy, że nie podoła takiej pracy. Zresztą ona od razu może pokazać, że może sprostać tym zadaniom. Szef nie zdążył się nawet odezwać, a ona już wzięła się za wytarcie kurzy z biurka, szafy i pozostałych mebli. Następnie odkurzanie, mycie podłóg i zadowolona z siebie sprzątaczka mogła usiąść i odpocząć. Szef patrząc na pracę tej pani, jak szybko, sprawnie jej to idzie powiedział, że przyjmuje ją do pracy choćby od zaraz. Pani ochoczo się zgodziła i poszła sprzątać inne biurowe pomieszczenia. Stwierdziła, że ta praca ją nie męczy, choć jest co robić, ale ona lubi sprzątać.