Dzisiaj rano zadzwoniłam do koleżanki. Okazało się, że jest w trakcie sprzątania. Zapytałam, co ją tak wzięło na sprzątanie i to akurat we wtorek? Powiedziała, że ma dużo energii i zapału i postanowiła posprzątać w kuchni, no bo wiadomo, jak to z kuchnią jest. Często się tam brudzi, czy to przy robieniu posiłku, czy przy przenoszeniu naczyń do zlewu lub do zmywarki. Na blatach stołów, szafek kuchennych często znajdują się okruchy, czy resztki jedzenia. Poza tym kuchenka gazowa też nieraz pozostawia wiele do życzenia po zakończeniu gotowania, smażenia. Ale wracając do sprzątania koleżanki, to opowiadała ona, że najpierw wzięła się za umycie blatu stołu, lad kuchennych, umycie frontów szafek, Umycie zewnętrznej powierzchni lodówki, kuchenki mikrofalowej, piekarnika. Następnie zabrała się za Umycie i wypolerowanie armatury i umycie zlewozmywaka. Na koniec zostawiła opróżnienie kosza na śmieci, odkurzanie podłogi, mycie podłogi i sprzątanie zakończone. Stwierdziłam, że jak to się mówi odwaliła kawał dobrej roboty. Ale jak to powiedziała moja koleżanka warto było nawet się trochę zmęczyć, bo teraz nikt nie ma takiej pięknej i czystej kuchni jak ona. Wpadłam na pomysł, że jak ja będę musiała posprzątać kuchnię, to poproszę ją o pomoc, skoro ma już wprawę w takich porządkach. Powiedziała, że chętnie mi pomoże. Na chwilę przerwałyśmy rozmowę, bo dziecko koleżanki zaczęło płakać. Gdy wróciła, zapytałam ją, jak udało jej się sprzątać mając małe dziecko, przecież takiemu maleństwu trzeba poświęcać wiele czasu. Odparła, że ogólnie dziecko jest grzeczne, płacze tylko wtedy, gdy jest głodne. Po krótkiej pogawędce pożegnałyśmy się i zakończyłyśmy rozmowę.