Dziś zaplanowałam sobie, że posprzątam łazienkę i pozostałą część mieszkania. Kuchnię już ogarnęłam wczoraj, bo wczorajszego dnia zabrałam się za mycie lodówki i trzeba było potem trochę kuchnię doprowadzić do ładu i składu. Już miałam zaczynać sprzątanie, gdy zadzwoniła koleżanka. Opowiadała jakiś czas co ją nowego i ciekawego w życiu spotkało, a trwało to około 40 minut. Po skończeniu rozmowy myślałam, że uda mi się wziąć do pracy, kiedy nagle zadzwoniła druga koleżanka. Ta była bardziej oszczędna w słowach, bo miała tylko krótką sprawę i szybko skończyłyśmy rozmawiać. No, to teraz chyba mogę zaczynać piątkowe sprzątanie. Zaczęłam od łazienki: mycie umywalki, wanny, dezynfekcja toalety – to podstawowe czynności, które wykonałam. Przy okazji opróżnienie kosza na śmieci z kuchni i łazienki, uzupełnienie papieru toaletowego i mydła w płynie, to kolejne obowiązki należące do prac sprzątaniowych. Następnie przeszłam do pokoju. Tam wytarcie kurzy z mebli, sprzętów, parapetów, poszło mi nawet sprawnie. Na koniec odkurzanie całego mieszkania i mycie podłóg. Przed odkurzaniem opróżniłam jeszcze worek odkurzaczowy, żeby odkurzacz lepiej ciągnął i zbierał śmieci, koty itp. To teraz zabieram się za odkurzanie podłogi, wykładzin, dywanów w całym domu. Na zakończenie umycie podłogi przy użyciu mojego ulubionego, pięknie pachnącego środka czystości i mieszkanie będzie lśniło na weekend. Doszłam do wniosku, że po takim udanym sprzątaniu trzeba się posilić, więc zamówiłam sobie pizzę, taką moją ulubioną i skonsumowałam ją w całości. Wcale nie czułam się przejedzona, no bo przecież spaliłam sporo kalorii podczas sprzątania, więc trzeba było je uzupełnić, prawda? Po zjedzeniu tak wspaniałego posiłku zrobiłam sobie jeszcze lepszą kawkę, którą delektowałam się przez około pół godziny.