Nie ma jak świeża, pachnąca łazienka .Tak więc zadzwoniłam po brata aby
pomógł przy wynoszeniu mebli – nie ma tego dużo , ale to zawsze pomoc , a po
drugi co dwoje to nie jedna . Długo nie musiałam czekać , przyjechał raz dwa J Ja między czasie po wynosiłam wszelkie środki czystości, kosz z brudną
bielizną , kosz na śmieci oraz miski i miseczki . Postawiłam czajnik z wodą na kuchenkę gazową aby zrobić kawę , zrobiłam
kawę pogadaliśmy i zabraliśmy się do pracy . wynieśliśmy meble po czym jeszcze wziął
odkurzacz i wszystkie kąty i ściany wraz z podłogą odkurzył. Miałam jeszcze w
piwnicy trochę białej farby do sufitów to przyniosłam – brat rozrobił i zamiast
ja pomalować to brat się wziął za to. Jeszcze po prosiłam aby pomalował ściany
, tylko już z dodatkiem pigmentu (jasny orzech ) Bardzo pięknie wygląda teraz J, mi zostało , tylko obmyć kafelki , lustro i podłogę od farby. Brat
odpoczywał po wyczerpującym malowaniu , a ja ze ścierką w ręku myłam kafelki J pierw woda z dodatkiem mydła szarego, a później płynem do szyb – bardzo pięknie
się obmyły i błyszczały kafelki z lustrem tak samo postąpiłam. Została mi tylko
podłoga do mycia , szybko to zrobiłam jeszcze pokryłam pastą i wypolerowałam z
bratem – czuliśmy się jak dzieci ;) Brat obmiótł meble z kurzu i pajęczyn, a ja
wilgotną ściereczką przetarłam : drzwiczki , szuflady i półki . Jak już wyschła
podłoga to wnieśliśmy meble , środki czystości, kosmetyki ,miski- miseczki oraz
kosz z bielizną i kosz na śmieci .