piątek, 14 listopada 2014

Szkolna sprzątaczka

Moja sąsiadka dostała pracę jako sprzątaczka w szkole. Nawet się ucieszyła, zawsze, to coś. Opowiedziała mi jak wyglądał jej pierwszy dzień pracy. Pracę zaczęła od odkurzania ścian z kurzu i mycia, okien, parapetów i rolet, to było nawet łatwe. Potem wycierała następnie starła kurze z szaf,półek i obrazów. Potem umyła okna we wszystkich klasach. Trochę jej się zeszło bo okna były bardzo brudne a klas było dużo. Jeszcze gorzej było z łazienkami i podłogami. Najpierw wzięła odkurzacz i odkurzyła podłogi w pokoju nauczycielskim i sekretariacie a następnie zabrała się za zamiatanie i mycie podłóg w klasach i na korytarzu. Wzięła wiaderko z wodą i płynem i mopem zaczęła mycie podłogi. Wcześniej jeszcze starła kurz z parapetów. Podłogę z trudem domyła bo dzieci strasznie brudzą czasem coś porozlewają że się wszystko klei. Jak zapomną kapci to iw butach chodzą. Myła też toalety i umywalki w łazienkach. Na stołówce to nawet jedzenie było na podłodze a pod krzesłami po przyklejane gumy do żucia. Jeszcze muła lampy wilgotną ścierką nasączoną Płynem. Tam też było sporo kurzsu chyba wieki nie były myte. Zapomniała o drzwiach wewnętrznych ale gdy tylko sobie przypomniała zaraz je umyła abyło ich sporo bo od wszystkich klas ,łazienek i innych pomieszczen . Podlała jeszcze wszystkie kwiaty, wytrzepała wszystkie wycieraczki. Do jej obowiązków należy uzupełnić ręczniki papierowe i papier toaletowy w toalecie oraz mydło w płynie i jeszcze opróżnić kosze ze śmieci. Nawet nie jest to taka ciężka praca do wszystkiego można się przyzwyczaić. Jak się nie ma to co się lubi to się lubi to co się ma powiedziała sąsiadka.