Moja sąsiadka
dostała pracę jako sprzątaczka w szkole. Nawet
się ucieszyła, zawsze, to coś. Opowiedziała mi jak wyglądał jej
pierwszy dzień pracy. Pracę zaczęła od odkurzania ścian z kurzu
i mycia, okien, parapetów i rolet, to było nawet łatwe. Potem
wycierała następnie
starła kurze z szaf,półek i obrazów. Potem umyła okna we
wszystkich klasach. Trochę jej się zeszło bo okna były bardzo
brudne a klas było dużo. Jeszcze gorzej było z łazienkami i
podłogami. Najpierw wzięła odkurzacz i odkurzyła podłogi w
pokoju nauczycielskim i sekretariacie a następnie zabrała się za
zamiatanie i mycie podłóg w klasach i
na korytarzu. Wzięła wiaderko z wodą i płynem i mopem zaczęła
mycie podłogi. Wcześniej jeszcze starła kurz z parapetów.
Podłogę z trudem domyła bo dzieci strasznie brudzą czasem coś
porozlewają że się wszystko klei. Jak zapomną kapci to iw butach
chodzą. Myła też toalety i umywalki w łazienkach. Na stołówce
to nawet jedzenie było na podłodze a pod krzesłami po przyklejane
gumy do żucia. Jeszcze muła lampy wilgotną ścierką nasączoną
Płynem. Tam też było sporo kurzsu chyba wieki nie były myte.
Zapomniała
o drzwiach wewnętrznych ale gdy tylko sobie przypomniała zaraz je
umyła abyło ich sporo bo od wszystkich klas ,łazienek i innych
pomieszczen . Podlała jeszcze wszystkie kwiaty, wytrzepała
wszystkie wycieraczki. Do
jej obowiązków należy uzupełnić ręczniki papierowe i papier
toaletowy w toalecie oraz mydło w płynie i jeszcze opróżnić
kosze ze śmieci.
Nawet nie jest to taka ciężka praca do wszystkiego można się
przyzwyczaić. Jak się nie ma to co się lubi to się lubi to co
się ma powiedziała sąsiadka.