Umówiłam się dzisiaj z moimi znajomymi. Wchodzę, a tu u nich wielkie porządki się odbywają. Mówię: „Trzeba było powiedzieć, że sprzątacie, to bym wam nie przeszkadzała”. A oni na to zgodnym chórem: „Nie przeszkadzasz nam, im więcej rąk do pracy, tym lepiej”. No i co zrobić, trzeba było brać się do roboty. Ponieważ nie byłam przygotowana na taki obrót sprawy, otrzymałam piękny strój do sprzątania, a mianowicie dres mojej koleżanki. Odziawszy się w niego byłam zwarta i gotowa do rozpoczęcia przydzielonych mi obowiązków. Na początku czekało mnie mycie okien w pokoju. Znajomi stwierdzili, że lepiej teraz je umyć bo po pierwsze na święta Bożego Narodzenia będzie już mniej sprzątania dzięki temu, po drugie potem może będzie padać deszcz, czy śnieg, to już w ogóle nie opłaca się wtedy myć okien. Nie mówiąc już o tym, że jak będzie mróz to można się przy takim myciu przeziębić. Mąż koleżanki zabrał się za wycieranie kurzy z mebli, a koleżanka za porządki w łazience, czyli: umycie umywalki, wanny, umycie toalety. Następnie w kuchni wzięła się za umycie lodówki wewnątrz i na zewnątrz, umycie frontów szafek, umycie blatów stołów, lad kuchennych, umycie kuchenki gazowej, mikrofalowej i piekarnika. Gdy już wykonałam swoją pracę zabrałam się za odkurzanie. Ale kolega, który skończył wycieranie kurzy powiedział, że dokończy odkurzanie, bo i tak już im dużo pomogłam. Na koniec koleżanka zabrała się za mycie podłóg. Po zakończeniu sprzątania zrobiliśmy sobie kawkę i delektowaliśmy się nią oraz dobrym ciastem rozmawiając o wszystkim i o niczym jak to się mówi. Stwierdziliśmy też, że wcale nie było to takie wielkie sprzątanie, bo wiadomo, że w kilka osób szybciej praca idzie i nie odczuwa się zbytnio zmęczenia.