Dzisiaj postanowiłam
posprzątać klatkę schodową, chociaż to nie moja kolejka. Bo już było tak brudno ,że hej – po prostu brak
mi słów . Pełno papierów , petów od papierosów , butelek i puszek po kątach,
piachu i śladów od rowerów ,wózków dziecięcych , mało tego jeszcze ściany od butów również brudne
. Zaczęłam od zamiatania schodów i od razu obmiotłam krawędzie , bo aż czarne o
kurzy były. Chodniczki i chodniki wyniosłam na podwórko. Napełniłam wiaderko
wodą z płynę do prania i zaczęłam myć mopem schody na każdym piętrze, a
ściereczką myłam rury gazowe i tak zeszłam na dół . Sąsiadka akurat wychodziła
z mieszkania i mówi – po co ja tak pucuje , przecież za chwilę będzie to samo (
czyli bródno ). Ja odparłam ,że ja
sprzątam , bo chcę aby było czysto przynajmniej na jakiś czas. I zabrałam się
do sprzątania . Na dole są wózki, musiałam z każdym wózek iem odjechać i
szorować podłogę. Musiałam zmienić wodę ,
bo czarna była, ponownie wzięłam wiadro z czystą wodą i płynem , ściereczkę z
moczyłam i szorowałam ścianę . Fajnie wszystko z chodziło , obtarłam jeszcze skrzynkę
na listy ,skrzynkę gazową i elektryczną
, obmyłam na końcu jeszcze drzwi wejściowe do budynku , swoje również ;) .Wodę
wylałam i tak myślę sobie, że mogłabym pastą przetrzeć drzwi swoje i wejściowe,
tylko okazało się ,ze nie mam . Więc zebrałam się i szybko podeszłam do sklepu
, kupiłam i do domu wróciłam . Nalałam na sieweczkę płynu i przetarłam drzwi po
pół godziny wypolerowałam .