czwartek, 13 listopada 2014

Sprzątanie klatki schodowej




Dzisiaj postanowiłam posprzątać klatkę schodową, chociaż to nie moja kolejka. Bo  już było tak brudno ,że hej – po prostu brak mi słów . Pełno papierów , petów od papierosów , butelek i puszek po kątach, piachu i śladów od rowerów ,wózków dziecięcych  , mało tego jeszcze ściany od butów również brudne . Zaczęłam od zamiatania schodów i od razu obmiotłam krawędzie , bo aż czarne o kurzy były. Chodniczki i chodniki wyniosłam na podwórko. Napełniłam wiaderko wodą z płynę do prania i zaczęłam myć mopem schody na każdym piętrze, a ściereczką myłam rury gazowe i tak zeszłam na dół . Sąsiadka akurat wychodziła z mieszkania i mówi – po co ja tak pucuje , przecież za chwilę będzie to samo ( czyli bródno ).  Ja odparłam ,że ja sprzątam , bo chcę aby było czysto przynajmniej na jakiś czas. I zabrałam się do sprzątania . Na dole są wózki, musiałam z każdym wózek iem odjechać i szorować  podłogę. Musiałam zmienić wodę , bo czarna była, ponownie wzięłam wiadro z czystą wodą i płynem , ściereczkę z moczyłam i szorowałam ścianę . Fajnie wszystko z chodziło , obtarłam jeszcze skrzynkę na listy ,skrzynkę  gazową i elektryczną , obmyłam na końcu jeszcze drzwi wejściowe do budynku , swoje również ;) .Wodę wylałam i tak myślę sobie, że mogłabym pastą przetrzeć drzwi swoje i wejściowe, tylko okazało się ,ze nie mam . Więc zebrałam się i szybko podeszłam do sklepu , kupiłam i do domu wróciłam . Nalałam na sieweczkę płynu i przetarłam drzwi po pół godziny wypolerowałam .