W czwartek spotkałam się z siostrą i zaprosiła mnie do siebie i przy okazji zapytała mnie - czy mogłabym pomóc jej przy porządkach w domu . Zgodziłam się , bo lubię sprzątać .Więc udałam się nazajutrz do niej , a to nie takie proste ponieważ jedzie się do niej dwoma autobusami . Ale jakoś po trudach dojechałam i oczywiście pierwsze co to kawka, herbata i pogaduszki :), a że ja lubię zaraz po wypiciu czy zjedzeniu po myć naczynia aby nie stały brudne na zlewie . Gadu, gadu , a tu robota czeka . Więc zabraliśmy się za wietrzenie domu - ja wzięłam pościel wyłożyłam na balkon , siostra zwinęła dywan i z moją pomocą znieśliśmy na trzepak od razu wyczepialiśmy i zostawiliśmy aby się wywietrzył . wróciliśmy do domu. Siostra zaczęła odkurzać - podłogi,fotele oraz sofy, a ja obmiatałam ściany z pajęczyn .Później czyściliśmy meble i przyszedł czas na mycie podłóg i pastowanie ich - szybko i gładko nam to poszło :)
Przyszedł czas na ogarnięcie łazienki : otóż ja nie lubię środków chemicznych ponieważ boli mnie głowa od ich zapachów i raczej jestem za zastępczymi środkami tak jak i siostra takie jak : ocet, soda oczyszczona, woda, olejki itd. za ich po mocą również można obmyć sanitarkę wystarczy , tylko chcieć .
Zabrałam się za muszlę klozetową - wlałam coca-cole aby usnąć osad i plamy . Dobrze też jest , ale to na noc wrzucić kostkę ( do czyszczenia protez ) i spłukać .
Siostra zaś wzięła się za mycie wanny, umywalki lustra i kafelek. A ja poszłam do kuchni pod grzać gołąbki i sos na obiad zrobiłam jeszcze surówkę. Po obiedzie obmyłam naczynia , oraz kuchnie .Poszliśmy jeszcze po dywan , pościel i tak zakończyła się moja pomoc w dzisiejszym dniu :)