środa, 12 listopada 2014

Sprzątaczka

Moja sąsiadka od kilku miesięcy nie pracuje, dlatego z pieniążkami jest u niej nie za wesoło. Szukała pracy w swoim zawodzie, ale nie mogła znaleźć. Dostała ofertę pracy jako sprzątaczka w jakimś urzędzie. Nawet się ucieszyła, zawsze, to coś. Opowiedziała mi jak wyglądał jej pierwszy dzień pracy. Pracę zaczęła od odkurzania ścian z kurzu i mycia, okien, parapetów i rolet, to było nawet łatwe. Potem wycierała kurz z szafek, półek, szaf i obrazów. To też było nie najtrudniejsze.  Trudniej było z myciem łazienki i podłóg. Z pośród myjek, mopów, wiaderek, które dostała do sprzątania wzięła odpowiednią i środek do mycia płytek z trudem je doczyściła. Inną myjką myła toaletę i umywalkę, a jeszcze inną polerowała armaturę w łazience. Do mycia tarakoty w łazience użyła mopa i środków dezynfekujących, a innego mopa użyła do mycia paneli i płynu do mycia paneli podłogowych w pokojach biurowych. Jeszcze zostały jej do mycia lustra i lampy, niewiele brakowało, a zapomniała by ich umyć. Do jej obowiązków należy uzupełnić ręczniki papierowe i papier toaletowy w toalecie oraz mydło w płynie i jeszcze opróżnić kosze ze śmieci. Nawet nie jest, to, taka trudna praca do wszystkiego można się przyzwyczaić, powiedziała mi moja koleżanka.