Nadchodzi długi
weekend zaplanowałam na ten czas wyjazd do rodziny.
Przed wyjazdem
dobrze było by posprzątać w domu, chociaż gości się nie
spodziewam ale miło będzie wrócić do czystego domu. Więc
zabieram się do roboty. Ścielę łóżka a że jest ładna pogoda
to skorzystałam i wywietrzyłam pościel. Po kilku chwilach przerwy
umyłam meble na zewnątrz. Kiedy wytarłam meble zdjęłam
wszystkie książki,bibeloty i starłam z nich kurze. Wytarłam kurze
z lampy. Odkurzaczem odkurzyłam kaloryfery,wytarłam kurz z
parapetów. Oczywiście wytarłam kurz z obrazów. Nadal pogoda
jest wspaniała, więc korzystam okna umyć chciałam. Ściągam
zasłony i firany,korzystając że mąż jest w domu pomoże zdjąć
dywany. Może nawet je wytrzepie,tak chyba będzie lepiej. Ja w tym
czasie umyłam okno. Najpierw zestawiłam kwiatki wzięłam szczotkę
i omiotłam pajęczynę wokół okna. Następnie przygotowałam w
misce wodę z płynem i umyłam ramy okienne. Na koniec
najtrudniejsze mycie powierzchni szklanych czyli (szyb) tak aby nie
było smug. Przyniosłam płyn do szyb i ręczniki papierowe z
łazienki i i dobrze przyglądając się zaczęłam mozolną jak dla
mnie pracę. Już chciałam wieszać firanki i i zasłony kiedy
przyszedł mąż i powiedział że jeszcze są smugi. Na co ja
odpowiedziałam to popraw bo ja nie widzę gdzie. Potem wreszcie
powiesiłam firanki i zasłony. Ustawiłam na parapecie kwiaty i
gotowe. Następnym etapem sprzątania była podłoga. Odkurzanie
zaczęłam od przestrzeni pod łóżkiem i meblami tam gdzie był
dostęp. Potem umyłam resztę powierzchni podłogi,umyłam i
wytarłam listwy podłogowe. Położyłam z mężem dywan i gotowe.
Tak tym sprzątaniem się zmęczyłam że resztę na jutro
zostawiłam.