czwartek, 6 listopada 2014

O przeprowadzce i sprzątaniu.

Moi znajomi jakiś czas temu przeprowadzali się do innego mieszkania. W związku z tym wydarzeniem koleżanka poprosiła mnie, żebym im pomogła sprzątać, bo chcieli się wprowadzić już do czystego miejsca. Chętnie się zgodziłam i umówiłyśmy się na konkretny dzień. Spotkaliśmy się wszyscy na przystanku autobusowym, ponieważ trzeba było tam kawałek dojechać, a mianowicie to ich nowe lokum znajdowało się w centrum Warszawy. Po wejściu do mieszkania okazało się, że nie jest zbyt czyste, choć tak tragicznie nie było. Od razu zabraliśmy się do pracy. Koleżanka zabrała się za kuchnię, kolega rozpoczął wycieranie kurzy z mebli w pokoju, a mnie przypadło w udziale sprzątanie łazienki. Najpierw standardowo mycie i dezynfekcja toalety, mycie umywalki i kabiny prysznicowej. Potem mycie luster, wycieranie kurzu z półek w łazience i na koniec odkurzanie i mycie podłogi. Całe to sprzątanie odbyło się przy pomocy środków czystości, które najczęściej używamy do sprzątania. Poszłam do koleżanki sprawdzić, jak jej idzie.
Okazało się, że zostało jej jeszcze tylko odkurzanie i mycie podłogi. Powiedziała, że ma za sobą mycie blatu stołu, lad kuchennych, mycie szafek z zewnątrz i wewnątrz, mycie zlewozmywaka. Jeszcze tylko odkurzanie i mycie podłóg w kuchni i pozostałej części mieszkania i będzie ono gotowe na przyjęcie nowych lokatorów. Moi znajomi bardzo się cieszyli, że mogłam im pomóc, bo tak to dłużej by im zajęło doprowadzanie tego mieszkania do porządku. Powiedzieli, że jak już się wprowadzą, to zaproszą mnie na kawę. Tak rzeczywiście się stało i wspominaliśmy wtedy nasze wspólne sprzątanie. Doszliśmy też do wniosku, że w towarzystwie o wiele milej, szybciej i weselej się sprząta.