Dziś z samego rana zabrałam się za małe porządki. Wczoraj, z racji tego, że był dzień wolny przyszli do mnie goście. Posiedzieli trochę i kiedy już wyszli było późno, więc nie zabierałam się za sprzątanie. Brudno jakoś po nich nie jest, ale wiadomo, trochę trzeba ogarnąć dom. Przede wszystkim niezbędne było wstawienie brudnych naczyń do zmywarki, bo trochę się ich nazbierało. Oczywiście najpierw oczyściłam naczynia z resztek jedzenia, a niektóre bardziej brudne obmyłam przed włożeniem do zmywarki. Kolejną ważną czynnością było umycie blatu stołu, lad kuchennych, gdyż stały tam różne półmiski, miski, talerze, talerzyki z jedzeniem, a przy nakładaniu mogło też się trochę nabrudzić. Następnie wytarcie blatu stołu, przy którym goście jedli i prawie sprzątanie zakończone. Jeszcze tylko odkurzanie podłogi, bo przy takiej ilości gości na pewno nie jeden okruszek spadł na podłogę. potem odkurzanie kuchni, gdzie też mogło się nabrudzić i sprzątanie mam z głowy. Stwierdziłam jednak, że skoro wyciągnęłam już odkurzacz to mogę odkurzyć przy okazji całe mieszkanie. Zabierając się za dalsze odkurzanie przypomniałam sobie, jak wczoraj ktoś z gości namawiał mnie, żebym kupiła sobie odkurzacz piorący, bo jest o wiele lepszy od zwykłego. Ale ja powiedziałam, że dopóki mój staruszek jeszcze chodzi, to go nie wymienię na lepszy model. Rozmowa zeszła też w pewnym momencie na mycie podłogi. Jedni uważali, że lepiej myć mopem, bo jest szybciej, a inni – że szmatą do podłogi, gdyż można nią umyć w każdym zakamarku. Oczywiście kłótni i bijatyki z tego powodu nie było, ale zwolennicy szmaty uparcie stali przy swoim, jednak mopowcy się nie poddawali. W końcu zgodnie stwierdziliśmy, że nie ma znaczenia czym kto sprząta, ale jakie są tego efekty i tym optymistycznym akcentem kończę na dziś.