Dziś mamy czwartek, więc jutro zaczyna się kolejny weekend. Wniosek z tego taki, że trzeba zabierać się za cotygodniowe sprzątanie. Lepiej sobie rozdzielić na 2 dni, żeby się za bardzo nie zmęczyć i dokładniej się wszystko przy okazji zrobi. W związku z tym stwierdziłam, że najlepiej zabrać się za wytarcie kurzy z mebli w pokoju, wytarcie kurzy z parapetów, grzejników, różnych sprzętów takich jak: komputer, radio, telewizor. Wytarcie kurzy z mebli zaczęłam oczywiście z samej góry, gdyż kurz umiejscawia się w górnych częściach, a potem lotem błyskawicy spada na dół. Po wytarciu kurzu z górnych części mebli zabrałam się za wytarcie kurzy z niższych półek. Przetarłam również ozdoby, figurki, i tego typu rzeczy, które na nich stoją. Po wykonaniu tej czynności poszłam do łazienki, w której wytarcie kurzu z półek na kosmetyki było niezbędną czynnością, gdyż kurzu już się tam trochę nazbierało. Przy okazji zabrałam się za umycie umywalki, wanny, opróżnienie kosza na śmieci. Następnie mycie i dezynfekcja toalety, uzupełnienie papieru toaletowego i wymiana ręczników i łazienka prócz podłogi jest jakoś ogarnięta. Jeszcze pozostała kuchnia. A tam w pierwszej kolejności zabrałam się za umycie zlewozmywaka, umycie blatu stołu, lad kuchennych, Umycie zewnętrznej powierzchni lodówki, kuchenki mikrofalowej, piekarnika i chyba już wszystko zrobione. Skoro tak szybko mi to sprzątanie poszło, to może wezmę się za odkurzanie i mycie podłóg. Będę miała już wolny piątek od sprzątania. Jak pomyślałam, tak też zrobiłam i mieszkanie jak z bajki lśni czystością i świeżością oraz przyjemnie w nim pachnie środkami czystości. Można już więc świętować, choć to jeszcze nie weekend.