Piękna , słoneczna pogoda to dobry
dzień na pranie pościeli i mycie okien.
Pierw zaczęłam od nastawienie pralki
, bo wiadome ,ze pierze się długo , a między czasie coś innego można robić .To
też tak i ja zrobiłam. Zabrałam się do mycia okien . Sciągłam firankę, zasłonę .
Nalałam wody do miski z płynem do mycia naczyń i zaczęłam od mycia karniszy, a
potem ram okiennych, parapety , a na koniec szyby wewnętrzne i zewnętrzne . Zmieniłam wodę , bo brudna za bardzo była ,
ale teraz to zrobiła roztwór na bazie octu plus woda (1:1) I przystępuje do działania . Zaczynam od
wewnętrznej strony okna – pryskam roztworem na okna i za pomocą bawełnianej
ściereczki myję szybę , a do sucha wycieram ręcznikiem papierowym .Na zewnątrz
również tak samo postępuje , a parapet zewnętrzny zwilżam płynem do płukania
ubrań i przecieram .Nie będzie tak brud i kurz się czepiał . Kiedyś do polerowania
szyb używałam gazety pisana czrnodrukiem , ale rysowała. Założyłam czyste
firanki , zasłonki . Obmyłam jeszcze doniczki i podstawki aby się pięknie prezentowały
na parapecie okiennym. Synek oznajmił mi
,że pralka już wyprała – poprosiłam go aby wyciągną i złożył do miski i wyniósł
na podwórko . Wyszłam na dwór rozwiesić
pościel i jak rozwieszałam to podeszła do mnie sąsiadka i zapytała mnie – czy mogłabym
jej pomóc w porządkach przed świątecznych
oraz w pieczeniu ciasteczek .