Zbliża się
jesień, już wkrótce trzeba będzie robić przetwory na zimę, ale wcześniej trzeba
posprzątać piwnicę. Zaczęłam od wynoszenia niepotrzebnych rzeczy, które się
nagromadziły, było mnóstwo książek, gazet i słoików. Syn znalazł swoje skarby
czyli pudełka z zabawkami, którymi kiedyś się bawił. Niektóre zabawki
przyniosłam do domu, umyłam dokładnie w płynie do mycia naczyń, wypłukałam pod
bieżącą wodą i wyglądały jak nowe. Inne wyniosłam obok śmietnika. Wyniosłam też
do śmietnika stare sanki i rowerek syna. Mąż w tym czasie odkurzał sufit,
ściany, rury i posadzkę z kurzu i pajęczyn. Potem przetarł ścierką z płynem
lampę, półki i płytki na podłodze. Ja natomiast umyłam wilgotną ściereczką weki
i butelki z przetworami, które zostały z poprzedniego roku. Jeszcze znalazłam w
piwnicy pudełko z butami, w których też już nikt nie będzie chodził, też
wyniosłam do śmietnika. Inne pudełka przetarłam z kurzu i poukładałam na
półkach. O mały włos zapomniałabym umyć okno w piwnicy. Mąż umył drzwi w piwnicy
i naprawił zamek w drzwiach i uszczelnił okno. Piwnica gotowa na gromadzenie
nowych zapasów na zimę.