wtorek, 9 grudnia 2014
Domowe obowiązki
Gdy wracam do domu po dwunastogodzinnym dyżurze w szpitalu, poza zmęczeniem i pragnieniem snu nie czuję innych doznań. Z wielką ulgą biorę prysznic, wypijam szklankę ciepłego mleka i ustawiam budzik na cztery godziny snu. Czas mojego snu trochę krótki, ale cóż zrobić obowiązki, które mam w domu czekają i nikt mnie nie wyręczy. A jeszcze muszę wziąć pod uwagę zbliżające się wielkimi krokami święta. Więc skoro już wstałam, na dobry początek zrobię sobie kawę i nastawię obiad niech się powoli gotuje, a ja w tym czasie będę sprzątać. Zaplanowałam sobie, że codziennie posprzątam jedno pomieszczenie, dziś wybrałam łazienkę. Moja łazienka jest duża, więc sporo czasu mi zajmie wytarcie kurzy ze wszystkich powierzchni i czyszczenie zewnętrzne lamp oraz elementów oświetlenia. Zanim zabiorę się za mycie luster i powierzchni szklanych zajrzę do kuchni, bo tam obiad się gotuje i trzeba go dopilnować. Przy tej okazji zjadłam jabłko i nastawiłam moją ulubioną płytę, bardzo lubię słuchać muzyki, która mnie pobudza, więc mycie umywalek, wanny i kabiny prysznicowej będzie przyjemniejsze. Mniej przyjemne jest mycie i dezynfekcja toalety oraz bidetu, lecz nie zastanawiam się co lubię a czego nie bo i tak muszę to posprzątać. Teraz robię krótką przerwę, doprawię obiad i dopiero zabiorę się za mycie i polerowanie armatury, oraz mycie pralki z zewnątrz. Za godzinę będę podawać obiad, więc już mało czasu mam na uzupełnienie papieru toaletowego, mydła w płynie, oraz na wymianę ręczników i opróżnienie kosza na śmieci. W pośpiechu zabieram się za mycie drzwi wewnętrznych, oraz mycie podłogi. Tak oto kończę sprzątanie łazienki, ale czy to ostatni raz przed świętami? to się jeszcze okaże.
Wynajem mieszkania.
Wystawiłam na pewnym portalu ogłszenie w sprawie wynajęcia kawalerki,na odpowiedź nie czekałam długo zgłosiło sie kilka osób tym bardziej że cena wynajmu nie była zbyt wygurowana .Przed oględzinami musiałam posprzątać mieszkanie więć zabrałam sie za czyszczenie okien,umyłam ramy i szyby a później je wypolerowałam a następną czynnością było wytarcie kurzu z mebli i półek,po czym odkurzanie wykładziny. Po ogarnięciu pokoju przeszłam do kuchni tam jednak też umyłam okno a póxniej umyłam szafki,lodówkę oraz wyczyściłam kuchenkę gazową.,no i tak w następnej kolejności była łazienka a w niej jak to bywa trzeba wyczyścić i zdezynfekować urządzenia sanitarne tak więć do dzieła na dobry początek umyłam kabinę prysznicową i umywalkę a później wyczyściłam ubikację starłam kurze z szafki,automatu i wypolerowałam lusto,uzupełniłam papier toaletowy i mydło w płynie.Na sam koniec umyłam drzwi w łazience i wyjściowe po czym wytarłam podłogi w całym mieszkaniu.Następnego dnia byłam umówiona na obejrzenie mieszkania przez klientów.Jedna z par bez dłuższgo namysłu była gotowa na podpisanie umowy tak sie spodobało mieszkanie że chcieli już na następny dzień się wprowadzaćć.
W teatrze
Żona siedzi przed komputerem i przegląda różne strony w końcu weszła na stronę kultury i przeglądała jakie i gdzie grają sztuki teatralne, w końcu znalazła odpowiednią sztukę. Była to sztuka pod tytułem Wieczór kawalerski (komedia). Zapytała czy może byśmy na nią się nie wybrali. Odpowiedziałem czemu nie przecież należy nam się trochę rozrywki, ponieważ mieliśmy ciężki tydzień to się trochę rozerwiemy. Żona zakupiła bilety, był to drugi rząd z miejscami pośrodku. Tym sposobem w sobotni wieczór wybraliśmy się do teatru. Sztuka bardzo nam się podobała, śmiechu było co niemiara, wracając do domu rozmawialiśmy o treści sztuki. Po powrocie zjedliśmy kolację i poszliśmy spać i tak leżąc w łóżku myślę sobie, ile w tym teatrze jest odkurzania i sprzątania, tyle tam krzeseł, kotar, kostiumy, które zbierają się przez lata. Takie krzesła i podłogi odkurza się kilka godzin żeby doprowadzić do porządku. Kotary tej pewnie nie ściągają tylko odkurzają i myją ją na drabinie, a odkurzają i piorą odkurzaczem z pewnością odkurzaczem specjalnie do tego przeznaczonym, bo ściągać kotarę do prania, a następnie zakładać może być nietrudne, ale niewygodne. Stroje to wiadomo do pralki i w z dodatkiem detergentu wyprać, podłogi na scenie odkurzyć i umyć, ale to zostawiam służbom sprzątającym, oni na pewno wiedzą co gdzie i kiedy robić i po tych swoich przemyśleniach wreszcie usnąłem. Mimo tego wieczór w teatrze był miły, wesoły i odprężający. Chodźcie do teatru polecam wam.
Sprzątanie zsypu i klatki schodowej.
Dziś spotkałam naszą sprzątaczkę, która miała zamiar posprzątać nasze zsypy i klatkę schodową. Teraz będę ją pewnie częściej widywać, ponieważ robi się coraz brudniej na tych klatkach i będzie co sprzątać. Najpierw sprzątaczka wzięła się za zamiatanie zsypu, a potem mycie podłogi przy pomocy mopa. Gdy skończyła, zabrała się za wycieranie kurzu i umycie poręczy schodów. Trochę jej to zajęło, bo poręcze były zakurzone. Ludzie nieraz biorą za nie brudnymi rękami.i Poza tym kurz osiada na poręczach. Do tego jeszcze ten blok ma 11 pięter, więc się sprzątaczka nabiega. Ale jak to ona twierdzi przyda jej się trochę polatać, bo wypadałoby przed świętami zgubić trochę kilogramów, żeby na święta można było znowu trochę przytyć. Co racja, to racja, po świętach każdy chyba czuje się najedzony lub nawet przejedzony. Gdy już sprzątaczka skończyła z poręczami, wzięła się za odkurzanie schodów. Też musiała się trochę z tym odkurzaczem nachodzić. Pomyślałam, że odkurzanie mogłyby wykonywać dwie osoby, byłoby szybciej i jedna osoba by się tak nie napracowała. Ale sprzątaczka powiedziała, że teraz trzeba cieszyć się z takiej pracy, jaką się ma, bo jutro można nie mieć jej wcale. Jej to nie przeszkadza, że sobie trochę polata jak czarownica na miotle z tym, że to nie miotła, a rura od odkurzacza. Oczywiście tak sobie żartowała, bo stwierdziła, że na wesoło lepiej jej się sprząta. Gdy skończyła odkurzanie schodów, zaczęła mycie schodów. Powiedziała, że dziś ma jeszcze w planie odkurzanie i mycie schodów oraz wytarcie kurzu i umycie poręczy schodów w kilku klatkach schodowych. Życzyłam jej miłej pracy i poszłam.
Remont biblioteki szkolnej
Chcesz posprzątać,
ale nie wiesz od czego masz zacząć, myślisz “zrobię to jutro”,
jest tego tyle, że i tak nie dasz rady ogarnąć wszystkiego w jedno
popołudnie, więc nic nie robisz ? Zrób sobie plan sprzątania.
Planowanie, to jedna z tych rzeczy, które porządkują nasze życie.
Ułożenie planu sprzątania pomaga wprowadzić regularność w
porządkowaniu przestrzeni. A regularne sprzątanie przekłada się
na krótszy czas spędzony na tej czynności i utrzymanie lśniącego
mieszkanka przez cały czas, a nie tylko w dzień wielkich porządków.
Kiedyś byłam zwolenniczką sprzątania w soboty, 2-3 godziny
spędzone na porządkowaniu, wszystko lśniło. Jednak na dłuższą
metę wygospodarowanie takiej ilości czasu tylko na sprzątanie,
przy weekendach, które chcemy spędzić w inny sposób, jest
marnotrawstwem zarówno czasu, jak i energii. Dlatego już ponad rok
sprzątałam codziennie przeznaczając niewiele czasu. W każdy
dzień zajmujemy się czymś innym, pamiętając o podziale
obowiązków. Skutkiem tego jest to, że cały czas w domu jest
porządek, a wykonujemy tylko to, co niezbędne. W jednym miejscu
znajduje się plan porządków, które trzeba wykonywać codziennie,
plan na poszczególne dni oraz plan porządków do zrobienia raz w
miesiącu i raz na trzy miesiące. : zmywanie
naczyń, ścielenie łóżka, odkładanie rzeczy na miejsce, czyścimy
blaty i stoły, wyrzucamy śmieci. Dlaczego nie przydzieliłam osób
do poszczególnych zadań? Bo tymi się wymieniamy, tak bym nie
musiała ciągle zmywać. W jednym dniu pranie,ścieranie kurzy z
mebli ,przeglądanie i mycie lodówki. W następnym dniu odkurzanie
i mycie podłóg. Kolejny dzien jest dniem
kuchni, myjemy
kuchenkę, czajnik, zlew, wycieramy kurze z małych sprzętów AGD i
szafek. Robimy to wspólnie, więc nie ma przydziału zadań. W
następnym dniu zajmujemy się łazienką myjemy wannę umywalką
lustro i toaletę. W weekend czeka nas nagroda w postaci wolnego
czasu. Wtedy możemy ten czas przeznaczyć na rodzinną
rozrywkę.
poniedziałek, 8 grudnia 2014
Nadplanowe sprzątanie piwnicy, czyli czym się kończy wyciąganie Zosinego wózeczka
Wczoraj nadszedł ten dzień, w którym maleńka Zosia wybrała się na swoją, na razie jeszcze krótką, pierwszą przejażdżkę wózeczkiem po okolicy. Eskapada ta poprzedzona była jednak małymi piwnicznymi perturbacjami.
Przyczyną tychże była nadgorliwość Ani i Tomka, którzy Zosiny wózek zakupili tak wcześnie, że już zdążył zniknąć pod warstwą kolejnych donoszonych do piwnicy przedmiotów. Przygotowanie wózka do jego pierwszej misji poprzedzone, więc było koniecznością totalnego wybebeszenia całego pomieszczenia, celem dokopania się do wózka.
Przy tej okazji okazało się, że pomieszczenia tego już dawno nikt nie sprzątał. Pomyśleliśmy, więc sobie, że to w sumie dobra pora na zaprowadzenie porządku w piwnicy. Czasu mieliśmy mało, więc niezwłocznie przystąpiliśmy do pracy.
W pierwszej kolejności, już systematycznie opróżniliśmy całe pomieszczenie. Tomek, że jest wyższy zabrał się za czyszczenie zewnętrzne lamp i elementów oświetlenia. Ja w tym czasie miotłą zgarniałam z sufitu wszystkie pajęczyny. Następne w kolejności było mycie okien, których nikt nie mył chyba od „początku świata”. Kiedy już się z tym uporaliśmy, zabraliśmy się za wytarcie kurzy ze wszystkich powierzchni. Ostatnie w kolejności było odkurzanie i umycie podłogi. Do tak przygotowanego pomieszczenia wnieśliśmy wszystkie uprzednio wyniesione klamoty… Ups, przepraszam! Miałam napisać niezbędne i potencjalnie użyteczne przedmioty. Tym razem wszystko zmieściło się bez problemu, ponieważ systematyczne i logiczne układanie rzeczy pozwoliło na oszczędzenie sporej przestrzeni. Teraz bez problemu w piwnicy można byłoby ustawić trzy wózki.
W czasie, kiedy Tomek i ja „walczyliśmy” w piwnicy, Ania i Zosia przygotowywały się do spaceru. Zdążyliśmy w ostatniej chwili. Zosia wielkimi oczyma chłonęła świat. Spacery chyba przypadły jej do gustu.
Przyczyną tychże była nadgorliwość Ani i Tomka, którzy Zosiny wózek zakupili tak wcześnie, że już zdążył zniknąć pod warstwą kolejnych donoszonych do piwnicy przedmiotów. Przygotowanie wózka do jego pierwszej misji poprzedzone, więc było koniecznością totalnego wybebeszenia całego pomieszczenia, celem dokopania się do wózka.
Przy tej okazji okazało się, że pomieszczenia tego już dawno nikt nie sprzątał. Pomyśleliśmy, więc sobie, że to w sumie dobra pora na zaprowadzenie porządku w piwnicy. Czasu mieliśmy mało, więc niezwłocznie przystąpiliśmy do pracy.
W pierwszej kolejności, już systematycznie opróżniliśmy całe pomieszczenie. Tomek, że jest wyższy zabrał się za czyszczenie zewnętrzne lamp i elementów oświetlenia. Ja w tym czasie miotłą zgarniałam z sufitu wszystkie pajęczyny. Następne w kolejności było mycie okien, których nikt nie mył chyba od „początku świata”. Kiedy już się z tym uporaliśmy, zabraliśmy się za wytarcie kurzy ze wszystkich powierzchni. Ostatnie w kolejności było odkurzanie i umycie podłogi. Do tak przygotowanego pomieszczenia wnieśliśmy wszystkie uprzednio wyniesione klamoty… Ups, przepraszam! Miałam napisać niezbędne i potencjalnie użyteczne przedmioty. Tym razem wszystko zmieściło się bez problemu, ponieważ systematyczne i logiczne układanie rzeczy pozwoliło na oszczędzenie sporej przestrzeni. Teraz bez problemu w piwnicy można byłoby ustawić trzy wózki.
W czasie, kiedy Tomek i ja „walczyliśmy” w piwnicy, Ania i Zosia przygotowywały się do spaceru. Zdążyliśmy w ostatniej chwili. Zosia wielkimi oczyma chłonęła świat. Spacery chyba przypadły jej do gustu.
Odwiedziny Stryjny
Wybrałam się
na spacer do lasu aby nazbierać kilka specjałów na stroiki świąteczne :
szyszki, gałązki świerkowe, dzikiej róży itd. Wracając do domu wstąpiłam po
drodze do Stryjenki. Dawno nie byłam i
bardzo się ucieszyłam ,że mogłam ją zastać , a i stryjenka się ucieszyła.
Zastałam ją akurat jak myła schody z piętra na parter. Mieszka w dużym domu
jedno rodzinnym – także jest co sprzątać , a że mieszka już sama w nim to ma co
sprzątać. Nie myśląc długo zaproponowałam pomoc przy sprzątaniu . Wiadomo ,ze
we dwoje to zawsze raźniej . Zapytałam się co jeszcze zostało do mycia, a
stryjna odparła ,ze parter jest jeszcze nie zaczęty także praktycznie wszystko
jest do sprzątania . Spytałam się od czego mogę zacząć , a stryjna przyniosła
mi wiadro z woda , ścierki i płyn do mycia okien . Spytała czy będę mogła
jeszcze pomyć podłogi . Wzięłam się za mycie ram okiennych i szyb z każdej strony
oraz karnisze, założyłam świeże czyste firany i zasłony. Poczym zabrałam się za mycie podłogi w salonie i w holu.
Między czasie jak ja myłam to stryjna zajęła się odkurzaniem łóżek, sof, ścian
i resztę podłóg. Przetarła kuchenkę mikrofalową , gazową i piekarnik. Ja
zrobiłam stroik świąteczny na stół do salonu – to mój taki prezent św.
Pomogłam jeszcze przy dekoracji domu na zewnątrz – założyłam
światełka na choince oraz na Tarsie . Ciemno już się robiło i musiałam wracać
do domu , ale mówiłam do stryjny ,że jutro przyjdę i pomogę jeszcze – stryjna się
ucieszyła.
Subskrybuj:
Posty (Atom)