W szkole do
której chodzi mój syn była awaria, pękła rura od centralnego ogrzewania, woda
zalała klasę. Trzeba było wysuszyć ściany i wymienić parkiet. Gdy malarze skończyli
malować klasę, żeby przyspieszyć możliwość nauki dzieci w swojej klasie rodzice
dzieci postanowili pomóc posprzątać klasę. Ja i mama Krzysia myłyśmy okna i
parapety płynem do mycia szyb i inną
ścierką polerowałyśmy szyby. Inne panie myły podłogę i listwy podłogowe.
Panowie myli lampy oświetleniowe i je zawieszali, wycierali z kurzu kontakty i
też je montowali. Gdy podłoga juz wyschła panowie wnosili do klasy szafy, ławki,
krzesełka i biurko. Choć były przykryte folią trzeba było je umyć wodą z płynem
do mycia drewna. Ja myłam zlew i polerowałam armaturę, inne panie myły szafę z
zewnątrz i w wewnątrz, pułki, stoliki, biurko i krzesła. Pani wychowawczyni
układała sobie książki i pomoce szkolne, ja wycierałam z kurzu wilgotną ścierką
obrazy I wieszałam na ścianie. Panowie
zamontowali tablicę, którą trzeba będzie jeszcze umyć wodą z płynem. Pani Kasia
poukładała na parapetach kwiatki, które wcześniej odświeżyła wodą ze spryskiwacza.
Klasa odnowiona czeka na uczniów, na pewno będą mile zaskoczeni.