wtorek, 27 stycznia 2015

Sklep z alkocholami

Będąc młodą i mało doświadczoną osobą poszukiwałam atrakcyjnej i zarazem mało wymagającej pracy. Bez trudu udało mi się zatrudnić w sklepie monopolowym jako sprzedawca. Nie przewidywałam żadnych kłopotów myślałam sobie, że mam szczęście, przecież praca za ladą nie jest ciężka ani trudna i na pewno sobie poradzę. Przez pierwsze dwa tygodnie pani kierowniczka wdrażała mnie w zakres moich obowiązków.  Było to sprzątanie, dokładanie towaru na półki, pilnowanie sklepu i pomaganie w rozładowywaniu towaru.  Na początek musiałam pozdejmować alkohole z półek, gdyż codziennie konieczne jest czyszczenie luster i powierzchni szklanych, które tworzą półki, oraz wytarcie kurzy ze wszystkich powierzchni, jakie znajdują się w sklepie. Układanie butelek dzieląc je na różne gatunki alkoholi zajęło mi dużo czasu. A w sklepie monopolowym wszystko musi błyszczeć, więc czyszczenie zewnętrzne lamp i elementów oświetlenia również  należało do moich obowiązków. Teraz gdy już wszystko lśniło i kolorami różnych alkoholi zachęcało klientów do zakupów, ja mogłam stać z boku i obserwować. W ten sposób uczyłam się jak trzeba zachwalać i kulturalnie sprzedawać wszystkie produkty. Po kilku godzinach takiej nauki doszłam do wniosku, że  sprzedawca musi mieć dużo cierpliwości a nawet opanowania, i koniecznie musi się uśmiechać, nawet wtedy, gdy klient jest opryskliwy. Kiedy już wreszcie moja dniówka dobiegała końca, pani kierowniczka zleciła mi umycie parapetów, blatów i lad, oraz mycie podłogi i opróżnienie kosza na śmieci.  Prawdę mówiąc nie chętnie wykonałam jej polecenie, i z ulgą opuściłam moje miejsce pracy. Tak pracowałam przez dwa miesiące każdego dnia powtarzałam te same czynności, aż wreszcie moja cierpliwość się wyczerpała i postanowiłam podziękować za pracę.