środa, 21 stycznia 2015

Spokojny grudzien

Jesień jest w pełnym rozkwicie!
Jest jeszcze ciepło, ale najwyższy już czas, by uwić sobie „przytulne gniazdo” na chłodnie dni i długie wieczory. Kocham nasze Polskie cztery pory roku – nauczyłam się tego podczas moich podróży po świecie. Byłam w krajach, gdzie nie ma drzew, a potworny upał i susza zmusza ludzi do ukrywania się w pomieszczeniach. Byłam w miejscach, gdzie są tylko dwie pory roku: upalna i deszczowa. Widziałam kraje, których mieszkańcy boją się trzęsień ziemi, tsunami, tornado czy plag owadów. Spotykałam ludzi, których marzeniem było zobaczyć barwne, jesienne drzewa, albo poczuć pod stopami śnieg. Nauczyłam się kochać zmienność naszej pogody i przestałam narzekać na nasz klimat. „Wszędzie jest dobrze, gdzie nas nie ma” – przekonałam się, że wcale tak nie jest, więc tu gdzie jestem staram się widzieć to, co pozytywne
Sprawa ze sprzątaniem z pozoru wydaje się być dość banalna, ale jak się okaże, że np. w biblioteczce mam 8 segregatorów z dokumentami, notatkami etc. to przestaje być tak różowo. Te szpargały także postanowiłam posegregować.
Dzięki gruntownym porządkom uniknę grudniowej bieganiny i sprzątania wszystkiego byle jak i na ostatnią chwilę. W grudniu i tak wszyscy ulegamy przedświątecznej gorączce oraz przygotowaniom do Bożego Narodzenia, czy opłatkowych spotkań z przyjaciółmi. Dlatego postanowiłam, że w tym roku w ostatnim miesiącu roku będę co najwyżej biegać między piekarnikiem, a sklepem spożywczym w poszukiwaniu brakujących składników, a nie mam zamiaru biegać ze ścierką, czy odkurzaczem! Takie systemowe podejście w listopadzie dobrze mi zrobi, bo będę miała pożyteczne zajęcie, a i znacznie ułatwię sobie pracę przed świętami. Co więcej: nie cierpię listopada i zawsze ten miesiąc mi się wyjątkowo dłuży. Mam więc nadzieję, że porządki pomogą mi go wykorzystać w nader pożyteczny sposób. Co prawda rodzina sę krzywi nad listopadowymi porządkami ale perspektywa spokojnego grudnia ich przekonała