Wybrałam się
na spacer do lasu aby nazbierać kilka specjałów na stroiki świąteczne :
szyszki, gałązki świerkowe, dzikiej róży itd. Wracając do domu wstąpiłam po
drodze do Stryjenki. Dawno nie byłam i
bardzo się ucieszyłam ,że mogłam ją zastać , a i stryjenka się ucieszyła.
Zastałam ją akurat jak myła schody z piętra na parter. Mieszka w dużym domu
jedno rodzinnym – także jest co sprzątać , a że mieszka już sama w nim to ma co
sprzątać. Nie myśląc długo zaproponowałam pomoc przy sprzątaniu . Wiadomo ,ze
we dwoje to zawsze raźniej . Zapytałam się co jeszcze zostało do mycia, a
stryjna odparła ,ze parter jest jeszcze nie zaczęty także praktycznie wszystko
jest do sprzątania . Spytałam się od czego mogę zacząć , a stryjna przyniosła
mi wiadro z woda , ścierki i płyn do mycia okien . Spytała czy będę mogła
jeszcze pomyć podłogi . Wzięłam się za mycie ram okiennych i szyb z każdej strony
oraz karnisze, założyłam świeże czyste firany i zasłony. Poczym zabrałam się za mycie podłogi w salonie i w holu.
Między czasie jak ja myłam to stryjna zajęła się odkurzaniem łóżek, sof, ścian
i resztę podłóg. Przetarła kuchenkę mikrofalową , gazową i piekarnik. Ja
zrobiłam stroik świąteczny na stół do salonu – to mój taki prezent św.
Pomogłam jeszcze przy dekoracji domu na zewnątrz – założyłam
światełka na choince oraz na Tarsie . Ciemno już się robiło i musiałam wracać
do domu , ale mówiłam do stryjny ,że jutro przyjdę i pomogę jeszcze – stryjna się
ucieszyła.