wtorek, 9 grudnia 2014

Sprzątanie zsypu i klatki schodowej.

Dziś spotkałam naszą sprzątaczkę, która miała zamiar posprzątać nasze zsypy i klatkę schodową. Teraz będę ją pewnie częściej widywać, ponieważ robi się coraz brudniej na tych klatkach i będzie co sprzątać. Najpierw sprzątaczka wzięła się za zamiatanie zsypu, a potem mycie podłogi przy pomocy mopa. Gdy skończyła, zabrała się za wycieranie kurzu i umycie poręczy schodów. Trochę jej to zajęło, bo poręcze były zakurzone. Ludzie nieraz biorą za nie brudnymi rękami.i Poza tym kurz osiada na poręczach. Do tego jeszcze ten blok ma 11 pięter, więc się sprzątaczka nabiega. Ale jak to ona twierdzi przyda jej się trochę polatać, bo wypadałoby przed świętami zgubić trochę kilogramów, żeby na święta można było znowu trochę przytyć. Co racja, to racja, po świętach każdy chyba czuje się najedzony lub nawet przejedzony. Gdy już sprzątaczka skończyła z poręczami, wzięła się za odkurzanie schodów. Też musiała się trochę z tym odkurzaczem nachodzić. Pomyślałam, że odkurzanie mogłyby wykonywać dwie osoby, byłoby szybciej i jedna osoba by się tak nie napracowała. Ale sprzątaczka powiedziała, że teraz trzeba cieszyć się z takiej pracy, jaką się ma, bo jutro można nie mieć jej wcale. Jej to nie przeszkadza, że sobie trochę polata jak czarownica na miotle z tym, że to nie miotła, a rura od odkurzacza. Oczywiście tak sobie żartowała, bo stwierdziła, że na wesoło lepiej jej się sprząta. Gdy skończyła odkurzanie schodów, zaczęła mycie schodów. Powiedziała, że dziś ma jeszcze w planie odkurzanie i mycie schodów oraz wytarcie kurzu i umycie poręczy schodów w kilku klatkach schodowych. Życzyłam jej miłej pracy i poszłam.