środa, 28 stycznia 2015
Nowe mieszkanie
Od kilku lat czekałam na przydział mieszkaniowy z Urzędu Miasta, no i w końcu dostałam. Razem z partnerem podjechaliśmy do spółdzielni po klucze i poszliśmy na oględziny mieszkania. Wiedzieliśmy tylko tyle, że mieszkanie zamieszkiwała wcześniej starsza pani i że jest do remontu. Po dotarciu na miejsce i wejściu do środka już wiedzieliśmy, że mieszkanie jest małe ale bardzo przytulne, tyle że czekał nas generalny remont. Tak też po obejrzeniu mieszkania podeszliśmy załatwić wszystkie formalności aby móc zacząć remont. Kilka dni później zabraliśmy się do ostrej pracy. Razem z rodzeństwem oraz innymi znajomymi musieliśmy na początek zrobić porządek i wynieść zbędne rzeczy. Po wstępnym sprzątaniu, zabraliśmy się za mycie i zdrapywanie farby z ścian w całym mieszkaniu. Najgorsza była łazienka, tam panowie mieli trudne zadanie musieli usunąć stare kafelki i konieczna była wymiana wszystkich rur, a co się z tym wiąże kłucie w ścianie, no ale poradzili sobie bez większych problemów. W czasie gdy wszystkie ściany schły, razem z kiloma osobami pojechaliśmy na zakupy, a po powrocie zabraliśmy sie za kładzenie a później szlifowanie gładzi. Kurzu i pyłu wiadomo jak to przy szlifowaniu wszędzie pełno, ale efekt końcowy po malowaniu oszałamiający. Co do łazienki to też położenie płytek zajęło troszkę czasu, ale było warto czekać. Na sam koniec jak to juz po remoncie bywa trzeba wszystko posprzątać tak też zabrałam się za generalne porządki. Zaczynając od mycia okien, parapetów, polerownia szyb, odkurzenia i mycia kaloryferów, czyszczenia wszystkich drzwi oraz mycia podłogi, a następnie czyszczenia glazury w łazience oraz mycie i dezynfekcja toalety i umywalki. Po zakończeniu całego remontu i porządkach czekaliśmy na odbiór mieszkania, który oczywiście przeszedł bezproblemowo, a my mogliśmy się na drugi dzień zacząć wprowadzać.