Zima idzie więc trzeba się jakoś dogrzewać – ja i nie
tylko , bo większość ma w domu piece co lub piec kaflowy. I żeby dobrze
się paliło w nim , to musi być dobrze wyczyszczony. Jak się czyści to się
brudzi dokoła niego –posadzki i ściany itd. Jak już przyniosę drewno ( drobne i
grubsze ) na rozpałkę jeszcze wiadro węgla , żeby później już nie chodzić i nie
brudzić . To się biorę za rozpalenie , a później za sprzątanie . I zaczynam od
zamiatania posadzki aby można się brać za górną część czyli od ścian . Biorę
odkurzacz i zbieram kurz ze ścian i dodatkowo z posadzki . Nalewam wody z
płynem do podłóg i myję podłogę aż do wyjścia wraz ze schodkami .
A żeby było jeszcze cieplej to robię zupę
rozgrzewającą : ½ dużego kalafiora, 2 marchewki, cebula, 2 ząbki czosnku,
kawałek Świeżego imbiru ( ok.3 cm), łyżka masła, litr bulionu z kurczaka lub z
kostki , ½ łyżeczki curry w proszku, ½ łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej,
2-3 łyżki śmietany kremówki , sól, mielony czarny pieprz , dymki i ziarenka czerwonego
pieprzu do dekoracji. I kalafior dzielę na różyczki , marchewkę kroję na
plasterki , cebulę i czosnek siekam , imbir ścieram na drobnej tarce . W garnku
rozgrzewam masło lub olej – to zależy co mam pod ręką i w lodówce. Wrzucam
cebulę , czosnek oraz imbir – smażę przez chwilę na małym ogniu następnie
dodaje pozostałe warzywa i zalewam je bulionem. Kiedy całość zacznie wrzeć to zmniejszam płomień i gotuje
, aż wszystkie składniki będą miękkie. Poczym wyjmuje kilka różyczek kalafiora,
a resztę miksuje , mieszam ją ze śmietaną i przyprawiam solą, pieprzem oraz gałką
muszkatołową. A odłożone różyczki dekoruje talerze z zupą, dodaję jeszcze –
czerwony pieprz