poniedziałek, 8 grudnia 2014
Wyprawa na wody termalne
W piątek, dzień przed wyjazdem na wody termalne w domu jest wielkie poruszenie, do plecaka żonka wkłada ręczniki, klapki, mydło, bieliznę i stroje kąpielowe do przebrania, do drugiego plecaka kanapki, jakieś napoje, herbatę i kawę, plecaki spakowane, idziemy spać. Drugiego dnia o szóstej rano pobudka, poranna toaleta, następnie śniadanie, plecaki na plecy i ruszamy na przystanek autobusowy, weszliśmy do autobusu i z całą wycieczką o siódmej rano wyruszyliśmy. Około dziewiątej zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej żeby załatwić potrzeby. Wsiedliśmy do autobusu już mamy ruszać, a tu pan kierowca oznajmia nam, że nie jedziemy, bo pękł przewód paliwowy i cieknie paliwo. Mówię do żony noto mamy pecha, ale po dwóch godzinach przyjechał drugi autobus i przesiedliśmy się do niego, ruszyliśmy w dalszą drogę. Dojechaliśmy do Bukowiny Tatrzańskiej trochę opóźnieni w środku budynku dano nam zegarki basenowe, przeszliśmy przez bramkę i do szatni przebrać się w stroje kąpielowe. Następnie pod prysznic i na baseny na basenach były różne atrakcje, masaże wodne na stojąco, na siedząco i na leżąco. Baseny wewnątrz budynku i na zewnątrz budynku. Woda ciepła jak w kranie. Taki duży obiekt trzeba utrzymać w czystości więc woda jest chlorowana żeby zabić zarazki, prysznice i toalety trzeba dokładnie umyć i zdezynfekować żeby nie było bakterii, grzybów i innych insektów. Służby sprzątające mają dużo do roboty żeby było czysto. Po takiej kąpieli ja z żoną jesteśmy bardzo zrelaksowani i wypoczęci. Wieczorem wracamy do domu.