środa, 10 grudnia 2014
Pomoc koleżeńska
Moja
koleżanka malowała mieszkanie, obiecałam, że jej pomogę przy sprzątaniu. Mąż
koleżanki jest po operacji i nie może wykonywać żadnego wysiłków. Zaraz po
śniadaniu pojechałam do niej, powiedziałam jej, że jak wcześniej zaczniemy
sprzątać, to wcześniej skończymy. Gdy weszłam do jej domu zauważyłam, że
mieszkanie było już z grubsza posprzątane. Żyrandol i karnisz już założone,
podłoga w miarę czysta. Sąsiedzi wnosili meble do pokoju. Przebrałam się w
strój roboczy i zaczęłam od mycia okien, parapetu wodą z płynem oraz
polerowania szyb suchą ścierką. Koleżanka wycierała z kurzu obrazy, a lustra
myła płynem do mycia szyb i polerowała suchą ścierką. Gdy skończyłam myć okna
zaczęłam myć płynem do mycia drewna meble, szafę, szafki w wewnątrz i z
zewnątrz, szuflady i półki. Koleżanka układała sobie w szafie i w szafkach
ubrania i na półkach różne drobiazgi. Ja wycierałam kurz z książek, myłam
płynem do mycia szyb powierzchnie szklane, a następnie je polerowałam suchą
ścierką. Jeszcze zostało nam umycie podłogi, listw podłogowych i zawieszenie
firanek. Koleżanka powiedziała, że kuchnię i łazienkę posprzątamy jutro, bo i
tak dużo posprzątałyśmy jak na jeden dzień.