Dziś w ramach porządków przedświątecznych postanowiłam zabrać się za wycieranie kurzy w szafach. Będzie z tym trochę pracy, ponieważ szaf trochę jest i rzeczy w nich też sporo. A żeby wytrzeć kurze w szafie, to najpierw trzeba z niej powyciągać wszystkie rzeczy. W takim razie zabieram się za robotę. Zaczęłam opróżniać pierwszą szafę. Przy okazji zrobi się porządek. Niepotrzebne rzeczy się powyrzuca i poukłada się te, które zostaną. Najpierw jednak zabrałam się za porządne i dokładne wycieranie kurzy z każdej półki w szafie. Zaczęłam od górnych półek, by potem przejść do tych najniżej leżących. Wycieranie kurzy wykonywałam przy pomocy szmatki i specjalnego przeznaczonego do tego celu środka czystości. Kiedy już skończyłam wycieranie kurzy w jednej części szafy, poukładałam rzeczy na swoje miejsce i zaczełam wycieranie kurzy w następnej części. Oczywiście nie zapomniałam też o tym, by od razu wytrzeć kurze z górnej powierzchni szafy, a także zabrałam się za mycie mebli z zewnątrz. Napracuję się dziś trochę, bo sporo tych mebli jest. Zajmie mi to cały dzień, a może mniej. Zobaczymy. Między wycieraniem kurzy w jednej szafie, a wycieraniem kurzy w następnej robię sobie przerwy, żeby się za bardzo nie zmęczyć, bo potem nie będę miała siły na dalsze wycieranie kurzy. W tych przerwach robię sobie herbatę lub kawę, albo coś smacznego zjem, by uzupełnić spalone kalorie i by mieć siły do dalszej pracy. Ale za to potem szafy będą błyszczały i lśniły czystością. Zresztą po to właśnie to robię, by tak było, prawda? No to do roboty moi drodzy!