Pamiętacie, jak opisywałam Wam moje pierwsze, trochę nieplanowane, sprzątanie w dziecięcym pokoiku malutkiej Zosi? Obawiam się, że chwilowo pomieszczenie to pójdzie w odstawkę. Przynajmniej na jakieś trzy miesiące. Powodem tego stanu rzeczy jest jego lokatorka, która chwilowo po nad luksus posiadania własnej sypialni ceni sobie bliskość Mamusi i Tatusia.
A tak na poważnie, to Ania i Tomek uznali, że mają dość ciągłego zrywania się po nocy, na każdy podejrzany dźwięk dobiegający z pokoju Zosi i postanowili małą „krzykaczkę” na jakiś czas ulokować u siebie w sypialni.
Decyzja ta pociągnęła za sobą pewne zmiany w ustawieniu ich łóżka oraz nieznaczne przemeblowanie. Konieczne okazało się także uporządkowanie ubrań w garderobie oraz w szafkach i na sypialnianych półkach tak, aby możliwe było ułożenie, na szczęście malutkich, ale niestety dość licznych, ubranek Zosi oraz innych niezbędnych dziecięcych utensyliów. Oczywiście trzeba było także przenieść Zosine łóżeczko.
Przy tej okazji okazało się, że pod dawno nieruszanymi meblami, zgromadziło się sporo kurzu oraz jakiejś innej drobnicy w postaci wsuwek i gumek do włosów, spinek do krawatów itp. Ania i Tomek zostali, więc niejako zmuszeni do nieplanowego Sprzątania w sypialni. W ruch poszły, więc odkurzacz, spray do mebli miotełka do kurzy itd.
Uwinęli się migiem, bo kiedy udało mi się w końcu do nich dotrzeć pozostał mi już tylko „odbiór techniczny” przekonfigurowanej sypialni. Pozostaje mieć nadzieję, że bliskość rodziców wpłynie kojąco na sen Zosi i vice versa.