Dzisiejszy wpis poświęcam sprzątaniu przez osobę niewidomą.
Z własnego doświadczenia wiem, że zabiera to osobie niewidomej więcej czasu
oraz jest trudniejsze do wykonania, lecz możliwe. Ja najczęściej dawniej sprzątałem
mieszkanie w Dąbrowie Górniczej; mieszkałem sam, więc nie mogłem liczyć na
żadną pomoc. Czynności porządkowe: wycieranie kurzy z mebli, parapetów, mebli
kuchennych - wykonywałem oczywiście w pozycji stojącej, natomiast zamiatanie
podłóg na klęczkach, ponieważ używałem małej zmiotki oraz szufelki. Miałem
przez to krótszy zasięg, lecz posuwając się metr po metrze od okna w kierunku
przedpokoju, podobnie w kuchni - istnieje wówczas większe prawdopodobieństwo
dokładniejszego zamiatania. Niestety, niewidomy nie ogarnie wzrokowo całej
powierzchni. Musi zamiatać czy myć podłogi posuwając się w małych odcinkach -
najlepiej od okna w kierunku przedpokoju, a wtedy zostawia przed sobą czystą
powierzchnię. Po zrobieniu porządków w kuchni oraz pokoi kolej na łazienkę. I
tu również wycieranie kurzy z półek, czyszczenie sprzętu oświetleniowego, mycie
i dezynfekcja toalety, mycie wanny lub kabiny prysznicowej, uzupełnienie
papieru toaletowego i mydła, wymiana ręczników, a w końcu umycie podłogi, więc
zmiana pozycji na klęczącą. Pozostaje posprzątać przedpokój oraz pod
wycieraczką od strony zewnętrznej drzwi wejściowych, pozamiatać kurz, umyć
podłogi. Tym razem pominąłem mycie okien, drzwi, wyposażenia kuchni, ponieważ
była o tym mowa w poprzednich wpisach. Natomiast w obecnej wypowiedzi chciałem
zwrócić uwagę na różnicę w sposobie sprzątania mieszkania przez osobę
niewidomą. Mimo, że nie mam stuprocentowej gwarancji w kwestii dokładności, to
jednak mam poczucie, że mieszkanie nie było zaniedbywane pod względem utrzymania
porządku. Zdaję sobie sprawę z wysiłku
przy utrzymaniu czystości przez osoby widzące, mogą to jednak zrobić szybciej
posługując się szczotką o długim trzonku oraz mopem.