piątek, 5 grudnia 2014

Dbałość o porządek - więcej wysiłku i czasu


Dzisiejszy wpis poświęcam sprzątaniu przez osobę niewidomą. Z własnego doświadczenia wiem, że zabiera to osobie niewidomej więcej czasu oraz jest trudniejsze do wykonania, lecz możliwe. Ja najczęściej dawniej sprzątałem mieszkanie w Dąbrowie Górniczej; mieszkałem sam, więc nie mogłem liczyć na żadną pomoc. Czynności porządkowe: wycieranie kurzy z mebli, parapetów, mebli kuchennych - wykonywałem oczywiście w pozycji stojącej, natomiast zamiatanie podłóg na klęczkach, ponieważ używałem małej zmiotki oraz szufelki. Miałem przez to krótszy zasięg, lecz posuwając się metr po metrze od okna w kierunku przedpokoju, podobnie w kuchni - istnieje wówczas większe prawdopodobieństwo dokładniejszego zamiatania. Niestety, niewidomy nie ogarnie wzrokowo całej powierzchni. Musi zamiatać czy myć podłogi posuwając się w małych odcinkach - najlepiej od okna w kierunku przedpokoju, a wtedy zostawia przed sobą czystą powierzchnię. Po zrobieniu porządków w kuchni oraz pokoi kolej na łazienkę. I tu również wycieranie kurzy z półek, czyszczenie sprzętu oświetleniowego, mycie i dezynfekcja toalety, mycie wanny lub kabiny prysznicowej, uzupełnienie papieru toaletowego i mydła, wymiana ręczników, a w końcu umycie podłogi, więc zmiana pozycji na klęczącą. Pozostaje posprzątać przedpokój oraz pod wycieraczką od strony zewnętrznej drzwi wejściowych, pozamiatać kurz, umyć podłogi. Tym razem pominąłem mycie okien, drzwi, wyposażenia kuchni, ponieważ była o tym mowa w poprzednich wpisach. Natomiast w obecnej wypowiedzi chciałem zwrócić uwagę na różnicę w sposobie sprzątania mieszkania przez osobę niewidomą. Mimo, że nie mam stuprocentowej gwarancji w kwestii dokładności, to jednak mam poczucie, że mieszkanie nie było zaniedbywane pod względem utrzymania porządku.  Zdaję sobie sprawę z wysiłku przy utrzymaniu czystości przez osoby widzące, mogą to jednak zrobić szybciej posługując się szczotką   o długim trzonku oraz mopem.