czwartek, 11 grudnia 2014

Pierwsza większa impreza z okazji narodzin Zosi

Tak, tak… To już za nami. Było jak zwykle przy takich okazjach, wesoło i gwarno. Ania z Tomkiem zwlekali, przeciągali, ale w końcu znajomi i rodzina „przydusili” ich i w miniony weekend odbyła się pierwsza, większa impreza z okazji narodzin Zosi.
Oczywiście wcześniej nachodziliśmy ich w większych i mniejszych grupkach. Wpadaliśmy na kawki, albo jak ja, pod byle pozorem, ale w końcu trzeba było godnie przywitać Zosię i uczcić to z należytą pompą.
Ania i Tomek mają dość spore grono znajomych. Któregoś dnia, wyznali mi, że bardzo chcą, ale obawiają się zorganizować większe przyjęcie, ponieważ mogą nie podołać organizacyjnie. Nie mogłam przecież zostawić rodziny w potrzebie, więc zaproponowałam im swoją pomoc. Widać było, że tylko na to czekali, bo przyjęli moją propozycję bez ociągania.
Niezwłocznie przystąpiliśmy do rozdzielenia zadań. Tomek zaoferował, że skoro i tak, co dwa dni jeździ do marketu po zakupy to bez problemu może kupić wszystkie produkty niezbędne do organizacji przyjęcia. Ania zaoferowała, że przygotuje mu stosowną listę zakupów. Ja na swoje barki wzięłam sprzątanie przed i po imprezie. Za co zabrałam się z miejsca. Siostra pobiegła wstawić pranie, aby wszystko wyschło do dnia imprezy tak, aby nigdzie nie wisiały suszące się ubrania.
Pozostało jeszcze poinformowanie „natrętów” o planowanej imprezie. Entuzjastyczne potwierdzenia obecności utwierdziły nas, że wszyscy tylko czekali na to wydarzenie.
A o tym, jak dokładnie było opowiem Wam innym razem. Teraz idę spać.
Dobranoc!