Mamy poniedziałek i w dodatku już grudzień, więc stwierdziłam, że trzeba powoli zabierać się za przedświąteczne porządki. Na pierwszy plan pójdzie mycie okien. Co prawda jest zimno i mroźno, ale kiedyś przecież te okna trzeba umyć. Najpierw zdjęłam wszystkie firanki i wrzuciłam je do pralki. Od razu ją włączyłam, żeby firanki już się prały. Oczywiście włączyłam na specjalny program do prania firanek. Na początku trzeba umyć wszystkie ramy okienne wodą z płynem. Okna mam w kuchni i w pokoju, więc trochę tych ram jest do mycia. Potem już właściwe mycie okien to znaczy szyb specjalnym płynem do mycia okien. Po umyciu każdej szyby wytarcie na sucho i gotowe. Najpierw mycie okien w pokoju, następnie poszłam do kuchni. Gdy już mycie okien zostało zakończone, zabrałam się jeszcze za wycieranie kurzy z grzejników i wycieranie kurzy z parapetów okiennych. Poczekałam aż firanki się wypiorą i wyjęłam je z pralki. Następnie zaczęłam wieszanie firanek najpierw w pokoju, a potem w kuchni. Kiedy firanki już sobie wisiały na czystych oknach wylałam brudną wodę i sprzątanie na dziś skończone. Mam nadzieję, że okna chociaż przez jakiś czas będą czyste i nie będę musiała ich znowu tak szybko myć. Jeszcze tylko na koniec wytarcie pralki z zewnątrz, no bo skoro prałam, to trzeba ją przetrzeć. Teraz trzeba się napić dobrej herbatki, bo trochę można było zmarznąć podczas tego mycia okien, choć tak bardzo tego zimna nie odczułam. Ale zrobię sobie moją ulubioną herbatkę, to się trochę rozgrzeję w ten zimny, mroźny dzień. Najważniejsze jednak jest to, że już okna umyte.